czwartek, 26 grudnia 2013

Luke Thompson, „Strach na wróble”

Zaangażowaliśmy stracha na wróble. Nazywa się Yincent. Siostra znalazła ogłoszenie w „Cambrian News” i zapytała: - Czy to naprawdę? – więc zadzwoniłem, żeby sprawdzić. Spotkaliśmy się po południu i wieczorem zadzwoniłem ponownie, by powiedzieć mu, że dostał tę robotę. To było w niedzielę. Pokazałem mu pole i wyglądaliśmy przez kuchenne okno, żeby zobaczył ptaki, które ma odstraszać. Słuchał wszystkiego cierpliwie, ale widziałem, że trzęsą mu się ręce. – Denerwujesz się? – zapytałem. Odparł, że cierpi na drżenie samoistne i pewnie za dużo pije, ale że drgawki pomagają mu w pracy. – Dzięki temu wyglądam realistycznie – powiedział. Codziennie przed świtem wypuszczam kota i widzę Yincenta, jak się przygotowuje. Myślę, że miło, że tam jest, i macham do niego, a on macha do mnie.

Originally published here.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz